akson.org > ArtykułWyszukiwarka:  


Login:

Hasło:


- Artykuły
- Forum
- Czat
- Newsletter

Artykuł

Kuba w czepku urodzony. Urodził się za wcześnie.
Źródło: Dorota Abramowicz; Dziennik Bałtycki

Urodził się za wcześnie. Ale trafił na kochających rodziców i oddanych lekarzy.


 

Kubuś niepewnie rusza w moją stronę. Szeroki uśmiech, wyciągnięte rączki. Jeden, drugi, piąty krok... I bach. Chroniona pampersem pupa z impetem siada na ziemi.

 

Kuba jest pogodny, spokojny, pełen radości, ciekawy świata. Niedługo skończy 15 miesięcy. U zdrowego dziecka pierwsze kroki stawiane w tym wieku wcale by nie dziwiły. Ale Kubuś jest inny.

 

Śpiochy dla lalek

 

Mariola Łapacz kładzie przede mną mikroskopijne kaftaniki, śpioszki, skarpetki. Jest nawet maleńki pampers wielkości papierowej chustki do nosa.- Zachowaliśmy te rzeczy na pamiątkę – mówi. – Kupowaliśmy je w sklepie z ubrankami ...dla lalek.

 

Mariola jest nauczycielką muzyki, jej mąż – Tomasz pracuje w wojsku. Mieszkają w Gdyni. Mają już trzynastoletnią córkę Paulinę.

 

- Termin porodu Kuby wyznaczono na wrzesień 2001 r. – wspomina Mariola. – W czasie ciąży pilnie przestrzegałam zaleceń lekarza. Niestety, 10 maja zaczęłam krwawić. Trafiłam do szpitala w Redłowie.

 

Leczono infekcję, dostawała też leki, które wspomagały rozwój płuc nienarodzonego dziecka. W nocy z 18 na 19 maja zaczęła rodzić.

Kubę odebrał dr.Andrzej Laukienicki.

Mieścił się na dłoni. Czoło chłopca pokryte było błoną, oczka zarośnięte. Nie miał brwi i rzęs. Ważył 700 gram, ale po porodzie jego waga spadła do 560 gram. W skali Apgar dostał 1 punkt. Nie oddychał. Tylko serce biło.

Nad ranem karetka przewiozła Kubusia na oddział intensywnej opieki noworodków do szpitala na Zaspie. Oddychał za niego respirator. Trafił do inkubatora.

 

Proszę się przygotować na najgorsze...

 

Rozpoczęła się dramatyczna walka o życie Kubusia.

- Rokowania są niedobre – usłyszeli rodzice. – To skrajne wcześniactwo, a chłopcy z tak niską wagą urodzeniową mają mniejsze szanse, niż dziewczynki.

Kubuś trafił pod opiekę dr Danuty Liszewskiej. – Jeśli pan Bóg będzie chciał, żeby Kubuś żył – tak się stanie – pocieszała pani doktor. –A my zrobimy wszystko by mu w tym pomóc.

 

Spali w ubraniach. Serce łomotało przy każdym dźwięku telefonu. – Wcześniaki są nieprzewidywalne – mówi Tomasz. – ich stan może pogorszyć się w ciągu kilku minut.

 

Codziennie jeździli do szpitala. Stawali nad drobinką w inkubatorze. – Walcz, Kubusiu, walcz! – powtarzali.

 

Centymetr mleka

 

Mariola wyciąga zeszyt, zapisany drobnym pismem. Daty, godziny, cyferki dokumentujące każdy mililitr ściągniętego mleka.

-          Ściągałam mleko od początku – mówi. – O godzinie pierwszej w nocy, piątej rano, kilka razy dziennie.

 

Płakałam i wylewałam do zlewu. Powiedziałam sobie- póki mam mleko, póty mój syn będzie żyć.

Przez sześćdziesiąt dni Kuba dostawał tlen. Dopiero przy trzeciej próbie odłączenia od respiratora płuca na stałe podjęły oddychanie.

 

        – Proszę przywieźć mleko- usłyszała Mariola.- Mały dostanie centymetr w strzykawce.

 

Niewiele matek wcześniaków jest tak zdeterminowanych, by utrzymać pokarm przez kilka miesięcy. A szkoda- pokarm matki wzmaga naturalną odporność dziecka. Pomaga też obecność rodziców, głaskanie, przemawianie do dziecka. Kuba wyszedł ze szpitala po 103 dniach. W domu tylko dwa razy złapał niegroźny katar. Do dziś ciągnie pierś mamy.

 

Zaufanie

 

Tomasz twierdzi, że rodzice wcześniaków powinni przestrzegać dwóch zasad: zaufać lekarzom i – jeśli czegoś nie wiedzą – pytać aż do pełnego zrozumienia. Jeśli lekarze radzą, by powstrzymać się od zapraszania gości, to trzeba ich słuchać. Jeśli nalegają na rehabilitację – nie wolno się ociągać.

 

O lekarzach i pielęgniarkach z Zaspy Łapaczowie mówią tylko dobrze – dokonali wielkiej rzeczy – twierdzą. – Uratowali nasze dziecko.

 

Walka jednak trwała...

 

Karta wypisu Kuby ze szpitala to lista chorób, którymi można obdzielić kilka osób. Retinopatia pierwszego stopnia – czyli początek odwarstwiania się siatkówki, zagrożenie utratą wzroku. Zapalenie jelit, zapalenie płuc, przewlekła choroba płuc... Jest też zalecenie, by jak najszybciej udać się z Kubą do Ośrodka Wczesnej Interwencji. Pojechali następnego dnia.

 

Pierwsza diagnoza: czterokończynowe porażenie mózgowe.

 

Widziałam dzieci z porażeniem rąk i nóg. Nie chodzą. Nie mogą chwycić za łyżkę i donieść jej do ust. Są skazane do końca życia na opiekę innych.

 

Determinacja

 

Kuba żył. Teraz trzeba było zacząć walczyć o jakość jego życia. – Z rehabilitacją nie można ociągać się ani chwili.- mówi Tomasz. – Im szybciej tym lepiej. Tak samo z wizytą u okulisty.

 

-          To ciężka orka – wzdycha Mariola – Powiedziano nam, że Kuba powinien być rehabilitowany 4-5 razy w tygodniu. Tymczasem obłożenie dwóch Trójmiejskich ośrodków jest takie, że wystarcza na ... jedną rehabilitację miesięcznie.

 

Wyprosili dwie rehabilitacje tygodniowo w Gdańsku, jedną w Gdyni. Zachorowało inne dziecko, nie mogło przyjechać – Kubuś wchodził za nie do kolejki. Umawiali się na zabiegi prywatne.

 

W grudniu Mariola miała wypadek. Nie groźny, ale samochód trafił do warsztatu. Tuż po sylwestrze śnieg zasypał Trójmiasto. Wsadziła małego do wózka, zapatuliła i w zamieci ruszyła do autobusu. Bo rehabilitacja to święta rzecz.

 

-          Miałam szczęście- mówi.- Trafiłam na dobrych ludzi. Wielu z nich wsparło finansowo konto Kuby. To pomogło w opłaceniu zabiegów. Kupiliśmy też inhalator oraz monitor bezdechu, dzięki któremu nie usieliśmy czuwać przez całą dobę nad łóżeczkiem śpiącego synka. Monitor już przekazaliśmy do szpitala, niech pomaga innym dzieciom. Po wypadku rehabilitanci zgodzili się przyjeżdżać do naszego domu, a pan mechanik z warsztatu swoim samochodem zawoził mnie na kontrolę do szpitala na Zaspie.

 

Płacz i ćwicz.

 

W domu też trzeba ćwiczyć. Kubuś jest rehabilitowany metodą Bobatha i Vojty. Ta druga polega na przyciskaniu wyznaczonych punktów na ciele, co wywołuje pożądane odruchy dziecka. Kubuś miał przykurcze i metoda Vojty doprowadzała go do płaczu.

 

-          Część matek rezygnuje z ćwiczeń – mówi Mariola. – Wytrzymałam. Niech lepiej teraz płacze, niż później przez całe życie.

 

Kubuś usiadł. Potem zaczął raczkować. Nie dawno stanął na nóżki. Chodzi.

Dlatego trzeba pisać o Kubie.

-          Chcemy pokazać nasze dziecko wszystkim rodzicom wcześniaków – mówią rodzice Kuby. – To dowód na to, że lekarze mogą uratować takie maleństwo, a konsekwentna praca daje efekty.

Chodzący cud.

 

Zawieźli go do szpitala na Zaspie. Zbiegli się lekarze i pielęgniarki, by zobaczyć chodzący cud. – Jedna z lekarek z Zaspy pisze pracę naukową o wcześniakach i Kubuś „psuje” jej statystykę chorób – śmieje się matka.

 

Niedawno Mariola pokazała Kubusia doktorowi Laukienickiemu z Redłowa.

- Jest jedno wytłumaczenie- powiedział doktor. – Pamiętacie, tę błonę, która okrywała jego czoło? On się po prostu w czepku urodził.



Powrót do listy kategorii

  Copyright 2002-2003 akson.org. Wszelkie prawa zastrzeżone.